Maciej  Barton

PISANA

Przebudzenie

Czy można czegoś tak wyczekiwać jak końca zimy? Osaczenie w chłopskich chałupach. Jak chmara bezwartościowych gryzoni, zagnani, trwaliśmy. Ta wielka szlachta, wyszczekana, butna niczym rozpieszczone królewicze, dziś jak cienie własnych posągów wyczołgaliśmy się z zimowych leży. Bracia konfederaci, jeszcze kilka miesięcy wstecz błyskiem szabel oślepiali swym wigorem. Teraz po zimowym śnie wygrzebuje się z gawry […]

Gdy prawdę otacza fikcja

Nazywam się Paschalis Radoliński i w sumie to są jedyne fakty pewne i nimi mogę się podzielić bez poczucia zwątpienia. Nie podam ani wieku, ani jak wyglądam, ani żadnych innych cech tej chwili. To już pozostać musi w sferze spekulacji. Dlaczego? Bo ślady mej bytności sięgają dwustu lat wstecz i spoczywają w archiwach państwowych, w formie spuścizn moich pamiętników, listów, zapisków kucharskich i modlitewniku. Nieznany, zapomniany, jak incydent w dziejach świata.

Przewiń do góry