Każdy element książki jaką się wydaje samemu jest przemyślany przez autora. To wielka zaleta tej formy publikowania – mam wpływ na wszystko. Wybieram opiekę redaktorką, wybieram skład, wybieram czcionkę, papier, rozmiar. Tworzę własną okładkę.
Żadnego AI i sztampowych ilustracji.
To moja trzecia książka i również ta ma autorską okładkę.
Moja córka Marianna po raz drugi dokonała przepięknej interpretacji. W „Jak nie zostać Bohaterem” wzorowała się na Modlitwie konfederatów barskich przed bitwą pod Lanckoroną”, obraz Artura Grottgera z 1863 roku. To dla mnie najważniejszy obraz, który stał się mi inspiracją i ciągle ze mną bywał. Jedna ze scen jest też opisem tego pięknego dzieła.
Dlatego raz jeszcze podziękuję Mariannie, a dla was niech to będzie ciekawostką.
Tworzenie książki to cudowna przygoda.

