Gdy prawdę otacza fikcja

Nazywam się Paschalis Radoliński i w sumie to są jedyne fakty pewne i nimi mogę się podzielić bez poczucia zwątpienia. Nie podam ani wieku, ani jak wyglądam, ani żadnych innych cech tej chwili. To już pozostać musi w sferze spekulacji. Dlaczego? Bo ślady mej bytności sięgają dwustu lat wstecz i spoczywają w archiwach państwowych, w formie spuścizn moich pamiętników, listów, zapisków kucharskich i modlitewniku. Nieznany, zapomniany, jak incydent w dziejach świata. 

Te ślady zapisane mogę przytaczać oczywiście jako zdarzenia. Wiem dokładnie, gdzie i kiedy się urodziłem, znam swoją drogę życia aż do jego końcowych dni. Fakty jedynie, bo wszelkie kolory wokół nich pozostają ponownie w umyśle wyobraźni. Tych barw nadaje autor i w sumie jedyny twórca tych słów. Ja jako postać przedstawiona jestem tylko bohaterem jego literackich fantazji.  Ja autentyczny, zgodny z historią, uczestnik dziejów. Moje odczucia to już umysł autora.   

Jakie zmiany, zwroty akcji, zakręty życia mi się przytrafiały zapisuje autor właśnie w swojej powieści ciągle tworzonej. On to ożywia moją postać, rodzinę, przyjaciół i wrogów.  Nadaje uczucia, myśli, postrzeganie świata. Ma do dyspozycji jedynie tabelkę z datami i kilka rękopisów. Ma też wiedzę o historii, tę dziś tak rozumianą, jak i tę przekazywaną w pamiętnikach uczestników naocznych wydarzeń. To Jego narzędzia, aby odtworzyć fikcyjne doznania prawdziwego bohatera.

Wasze życie dzisiaj wydaje się wielobarwne, skomplikowane, pełne obowiązków i wyborów. Większość z nich widzicie raczej przez pryzmat wszechobecnych mediów, większych i mniejszych monitorów informacji. Zbombardowani tym czego nawet nie chcecie wiedzieć, a jednak po kilka razy dziennie przeglądacie i analizujecie w otoczeniu. Przywołany przez autora do spojrzenia na wasze czasy, mam jedynie nieodpartą ochotę zabrać Was do moich realiów sprzed dziesiątek lat. Dziś każdy jest znawcą i doskonałym sędzią. Spróbuj zamienić się ze mną na ciało i umysł. 

Co by było gdybyś to Ty urodził się za panowania Augusta II, w rodzinie znamienitego rodu szlachty Leszczyców Radolińskich herbu Leszczyc? To na Wielkopolsce szanowany ród, majętny i wpływowy. Na równi z familiami Raczyńskich czy Radziwiłłów. Wynikiem edukacji podjąłbyś pracę w sądzie grodzkim w Pyzdrach, gdzie jako notariusz tamtych czasów, przepracujesz w nim aż do drugiego rozbioru Polski. Później pojawisz się wśród uczestników Konfederacji Targowickiej, Insurekcji Kościuszkowskiej czy jako sędzia graniczny w powstałym na krótko Księstwie po wejściu Napoleona. 

Suche zapisy, bez emocji, bez zadumy? Daty, wydarzenia, noty z imienia i nazwiska. Nic więcej?

Ale proszę spójrz na czasy w jakich toczyło się moje życie. Tak bardziej dokładniej, tak zgodnie z literą podręcznika historii. Pozwól, że to ja zabiorę Ciebie z Twojego świata może i internetowej fikcji, świata bombardującego informacją. Oderwę Cię od codzienności i zaproszę do swojej. 

Przeżyłem 74lata, a spotkało mnie tak wiele zawirować, burz politycznych, zrywów narodowych. Urodziłem się za czasów ostatniego z Sasów, przeżyłem panowanie Stanisława Poniatowskiego, a odszedłem w Polsce bez granic na mapie. Jestem, choć raczej byłem, świadkiem konfederacji barskiej. W obronie wiary i ojczyzny, zakończonej pierwszym rozbiorem Polski. Później wielki zryw demokracji, Konstytucja 3 maja. Zakończona konfederacją targowicką, walkami wewnątrz naszych rodów z finałem – drugim rozbiorem. Później Kościuszko, kolejne potyczki o polskość, wiarę, tradycję i trzeci rozbiór Polski. I jeszcze, kolejne podniesienie głowy i przemarsz wyzwoleńczy Napoleona. Nadzieja odrodzenia ojczyzny i… czwarty rozbiór. W sumie licząc wystarczyło lat 45, aby tego wszystkiego doświadczyć. W książkach to wydarzenia układane w chronologii, wydarzenia znane, wyuczone i zapomniane. Zajmuje zaledwie kilka stronic i uprawnia do oceniania nas wówczas żyjących. Ale dziś widzimy to jako jeden ciąg zdarzeń, wiemy czym się każde zakończy i jakie będzie następne. To spłaszcza bynajmniej bardziej zawiłe decyzje z każdego dnia. 

Spróbuj przejść szybkim krokiem 45 lat. Porównaj może swoje, jak już tyle za Tobą. Zobacz co spotkało Ciebie. A teraz spójrz na moje czasy. 

Z dnia na dzień, decyzjami przeróżnej magnaterii przez Wielkopolskę przelewa się raz pruski raz ruski potok wojsk. Bohaterowie tamtych czasów, na przestrzeni kilku lat stawali się z zamożnej szlachty, ledwo szlachtą zaściankową, tracąc dobra pod zaborami. Targało nimi poczucie obowiązku obrony wiary katolickiej, a jednocześnie własnych interesów. Z jednym zrywem narodowym wspierali zaborców, aby z kolejnym przeciwstawiać się im z całą zapalczywością. 

W jednej chwili podejmowana decyzja w następnej okazywała się tak bardzo chybioną. Nim zdołano się zorientować na wiele rozsądnych czynów było już za późno.

Będąc rejentem, pisarzem grodzkim, później sędziom granicznym bez końca stawałem na rozdrożach decyzji, wyborów już pomiędzy mniejszym czy większym złem. W jednej chwili byłem wrogiem postępu, demokracji, nadziei na odrodzenie Polski a już w następnej ciąłem szablą wyznawców mojej poprzedniej decyzji. Wydaje się to być niezdecydowaniem, niedojrzałością czy własną interesownością. Tak dzisiaj na to spoglądacie i taką stawia się opinie o szlachcie tamtych czasów. Może więc warto by poznać możliwie najbliższą prawdę zdarzeń i podłoża takich a nie innych decyzji.

Jest na to metoda, możliwość, szansa. Bo prawdziwy bohater nakryty fikcją literacką, krocząc w swoją drogą prawdy historycznej może stać się wielobarwnym obrazem, przewodnikiem i narratorem tamtych czasów. Może być najlepszym nauczycielem i gawędziarzem. Może opowiedzieć tak Historię, że stanie się ona fascynująca, ale i cenna dla chcących poznać prawdę. Co kierowało szlachtą polską, aby tak zatracić swoją ojczyznę i na srebrnych tacach podać jej honor, ziemię, majętność zaborcom, aż po zniknięcie z map świata. 

Niech ten monolog stanie się więc zaproszeniem do uczestnictwa nie w fikcji a historii prawdziwej. Ożywiona postać, całkiem zapomniana, nie pojawia się u nas, a zaprasza do siebie. My zagośćmy w dworze szlacheckim, przystosujmy się do zwyczajów i powinności w gościnnym domu. Poczujmy bezsilność kobiecego stanu, trudy edukacji, obowiązki żołnierskie od chłopięcych lat. Spróbujmy zdecydować z bohaterem co jest słuszne a co jest niegodne na tamte czasy. 

Dziś wiele nam się tylko wydaje, na każdy z wątków mamy wyrobioną opinie, osąd. Może warto choćby taką literacką prozą zmienić błędny światopogląd, zrehabilitować wielu patriotów, oddać honory tym co z dnia na dzień tracili wszystko co było dla nich sensem, tylko po to, by chronić swój dom rodzinny. 

 

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *