Dragoni zamarli. Oficer zacisnął rękojeść swojej szabli, a żołnierz stojący za nim naciągnął kurek pistoletu.
– Państwo Rydzyńscy? Ależ myśmy się szczęśliwie zagubili w tych waszych lasach! – Dragon spoważniał. – Niezwykłe to spotkanie, bo znam ja tę rodzinę z opowieści…
– I zaraz posmakujecie naszego ołowiu na żywo! – Franciszek podskoczył do stołu, aby chwycić sterczący tam duży nóż, wbity w kawałek mięsa.
Wydało się raptem, że zdarzenia toczą się z niebywałą prędkością! Nim rotmistrz zorientował się, co i jak, syn jego trzymał już ostrze i szedł na oficera, gdy drogę zaszła mu matka. I wtem za Moskalem rozległ się huk…!
Olbrzymia plama krwi rozlała się na piersiach Marianny. Kobieta osunęła się na kolana, Wojciech zdołał ją pochwycić, nim upadła.
Ledwie strzał odrzucił Franciszka pod ścianę, a Moskale już celowali do pozostałych mieszkańców. Czas się zatrzymał…
Wszyscy zatrzymali się… na kilka długich sekund… i do pokoju wbiegło pozostałych dwóch Moskali.
– Pościg, pułkowniku Konstantinow, Polacy w folwarku! – zameldował jeden z nich.
– Wszyscy na koń! – Oficer schował z powrotem do pochwy wymierzoną w Rydzyńskiego szablę. – Odwrót!
Ale czas wcale nie ruszył, a dla samego rotmistrza przystanął nawet i samotny zegar w rogu jadalni.
Oparty o ścianę Franciszek wyglądał jak zaklęty w kamień. Marianna na rękach klękającego męża zamykała ostatni raz swoje oczy, i całe życie Wojciecha zamarło mu w dłoniach…
– Boże święty! – zaskomlał Grzegorz i na czworakach przysunął się do małżeństwa. – Nasza pani! Matko przenajświętsza…
Głuche odgłosy w umyśle gospodarza poczynały nabierać kształtów i znaczenia.
– Rotmistrz Rydzyński! – Jakieś wołanie nad głową budziło jak ze strasznego snu. – Wojciech Rydzyński!? To ja, Andrzej Wiśniewski, twój adiutant!
Wojciech uniósł głowę i rozejrzał się po pokoju – wypełnił się kolejnym wojskiem. Powoli wyszukał spojrzeniem syna – nieprzytomnie leżał ciągle pod ścianą – następnie spojrzał na Wiśniewskiego.
– Andrzeju…? – wyszeptał. – Dlaczego?…
Wszyscy świadkowie wydarzenia zamrozili się niczym na obrazie malarskim. Zastygł cały dwór, aby należycie oddać cierpienie domowników i wdzięczność tym, co przybyli z odsieczą. Niestety zbyt późno…

