Biogram autora czyli
co inni o mnie piszą

Maciej Radosław Barton (ur. w 1974 r.) – najpierw wykształcony leśnik, później i obecnie zawodowy kucharz, przez cały czas pisarz i miłośnik historii. Używając koktajlu tych cech i funkcji, sprawia, że jego czytelnicy nie tylko rozsmakowują się w historii kuchni, ale i rozmyślają nad nieustannie pokonywaną przez nas, różnych ludzi, drogą. W drogę, Miechowo! to propozycja lektury wyjątkowej – refleksyjnej i smakowitej, choć tym razem autor książki Przez kuchenne okno (2021) oddala się od zagadnień kulinarnych, skupiając na historycznych i egzystencjalnych „smakach” ludzkiej wędrówki i pamięci oraz tożsamości miejsca…

Ukończone liczne kursy Warsztatu Pisarza i uczestnik Szkoły Mistrzów Uniwersytetu Warszawskiego. Pozwoliły autorowi wyostrzyć umiejętności pisarskie i wysublimować styl; dziś jest pisarzem w drodze – stale pełnym pasji i głodnym kolejnych porcji wiedzy.

Od autora, który czekał, ale poszedł swoją drogą.

Jestem pisarzem i nie mogę czekać. Pisarz musi bowiem pisać – być w ruchu, wędrować, opowiadać historie… Uznałem więc, że potrzeba opowiedzenia o życiu jednej z wielu polskich wsi jest pilną potrzebą i literacką, i wydawniczą. W mojej intencji to opowieść bez zbędnych nowomodnych spostrzeżeń, dlatego też jako autor przeszedłem z moją Miechową jej pierwszą wymagającą drogę i przez cały ten proces trzymałem ją za rękę: napisałem o niej, zaprowadziłem do redaktora czy plastyka… Krok po kroku – od fachowca do fachowca, aż po drukarnię. Ta droga była konieczna – to moje osobiste odprowadzenie Miechowej do druku było wręcz jedyną ścieżką wiodącą do tego oto celu: abym mógł opowiedzieć Ci, Czytelniku, o pewnej wiosce, i aby ta opowieść była uczciwa i zaangażowana. A może to opowieść nie o pewnej wiosce, lecz o Twojej wiosce…?

Kto wie? Niewykluczone, że dalsza droga tej książki powiedzie i dotrze również do tradycyjnego wydawnictwa, które pozwoli przedstawić Miechową szerszej publiczności… jednak ta historia – opowiedziana prosto z mojego serca i oprawiona przeze mnie za pomocą tej publikacji – nie mogła czekać na „lepsze jutro”, musiała wywędrować do rąk Czytelnika już dziś, teraz, o…

Może kiedyś pochyli się nad historią Miechowej ktoś jeszcze, i może ten ktoś uzna, że zasługuje ona na jeszcze więcej czułości – kto wie? Tymczasem dzisiaj – pełen szacunku i miłości do trudów istnienia wsi o imieniu Miechowa, także wobec trudów, które poniosła na rzecz swego przetrwania – zaprezentowałem przed Tobą taką formę opowieści, z której pozostaję dumny i wobec której żywię wzruszenie.

– Maciej Barton